Wiedźmin i prawa autorskie – czy Netflix zapomniał o tłumaczu?

Nie minęły trzy lata, odkąd Andrzej Sapkowski zażądał od CD Projekt Red dodatkowych 60 milionów złotych za eksploatację jego praw autorskich do popularnej sagi o Wiedźminie, a już doszło do kolejnego sporu, tym razem wokół ekranizacji powieści przez Netflix. Co ciekawe, nie wszczął go jednak sam autor, a tłumacz – David French, który sześć powieści z serii przetłumaczył z języka polskiego na język angielski. 

Wedle Frencha, nie otrzymał on żadnego wynagrodzenia od serialowego giganta, pomimo tego, że scenariusz serialu powstał w oparciu anglojęzyczny przekład powieści, którego jest autorem, a nazwisko tłumacza nie pojawiło się w serialu – ani w napisach końcowych, ani początkowych. Zdaniem tłumacza, który od ponad 20 lat mieszka w Polsce, jego prawa autorskie do przekładu sagi zostały naruszone i z tego powodu domaga się od producenta ujęcia go w napisach oraz zapłaty odszkodowania w wysokości dwukrotności opłaty licencyjnej.  

Czy tłumaczowi przysługują w ogóle jakiekolwiek prawa autorskie? 

Jak najbardziej. Zgodnie z art. 2 polskiej Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych: 

Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.” 

Opracowaniem, czyli tzw. „utworem zależnym” może być zupełnie nowa aranżacja utworu muzycznego, opracowanie streszczenia dzieła literackiego, czy stworzenia gry komputerowej na podstawie filmu. 

W opisywanej sytuacji, utworem pierwotnym jest oryginał powieści w języku polskim, której autorem jest Sapkowski, natomiast tłumaczenie tego utworu stanowi opracowanie, czyli tzw. utwór zależny.  

Ustawodawca założył, że tłumaczenie również stanowi pracę twórczą. Przekład utworu literackiego wymaga bowiem od autora przekładu nie tylko doskonałej znajomości języka, ale również pewnej kreatywności.  

Opracowanie jest odrębnym utworem i w związku z tym jego twórcy przysługują, podobnie jak twórcom utworów pierwotnych, majątkowe i osobiste prawa autorskie. Należy jednak zwrócić uwagę, że w przypadku utworów zależnych sprawa eksploatacji nieco się komplikuje – tłumacz do eksploatacji swojego przekładu musi mieć dodatkowo zezwolenie autora utworu pierwotnego.  

Czy David French ma rację? 

Rozstrzygnięcie tej sprawy pozostawimy sądowi (o ile strony sporu nie zawrą uprzednio ugody), ale w naszej ocenie, jeżeli faktycznie scenarzyści Wiedźmina stworzyli swój scenariusz (który również jest utworem zależnym – zarówno w stosunku do oryginału powieści, jak i jej tłumaczenia) w oparciu o wykonany przez Frencha przekład, tłumacz może mieć podstawy do tego, aby domagać się od producenta odpowiedniej rekompensaty. 

Opracowanie utworu tłumacza do postaci scenariusza serialu i jego eksploatacja bez wymaganej zgody jest bowiem naruszeniem praw autorskich, a bezprawności nie wyłącza uzyskanie zgody twórcy oryginalnej powieści, w tym wypadku Andrzeja Sapkowskiego. Twórca utworu zależnego, zgodnie zatem z art. 79 ust. 1 ustawy o prawie autorskim, może żądać od podmiotu, który jego prawa naruszył, nie tylko dwukrotności stosownego wynagrodzenia, ale również zaniechania naruszenia, usunięcia jego skutków i wydania uzyskanych korzyści. Wykazanie, że producent naruszył prawa Frencha spoczywa jednak na tłumaczu. Czy uda mu się udowodnić tę kwestię przed sądem? 

lipiec 2021